Jak uczyć się skutecznie i dlaczego o mózg trzeba dbać
by Petros Psyllos

Mózg nie służy do myślenia. I nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Do czego zatem służy? Do przeżycia. Jego rolą jest jak najskuteczniejsze sterowanie naszym ciałem, a myślenie jedynie nam w tym pomaga…

Zajrzyjmy głębiej. Ponad 170 miliardów komórek, w tym 86 miliardów neuronów. To 12 razy więcej, niż jest ludzi na Ziemi – liczby te bez wątpienia robią wrażenie. Mówią, że używamy zaledwie 10% wszystkich neuronów. Niestety, ale jest to mit – oznaczałoby przecież, że pozostałe 90% mózgu wymarło. Przyroda nie lubi nadmiarowości – nieużywany i niezadbany mózg bezpowrotnie zanika, tak jak nieużywane mięśnie (może nie jest to trafiona metafora, bo mięśnie można odbudować). Toteż warto czasem tę substancję mózgową poużywać, a dobrą do tego okazją są przygotowania do… egzaminu.

W jaki sposób uczyć się efektywnie? Też rok temu szukałem odpowiedzi na to pytanie na 10 godzin przed sesją egzaminacyjną. Godziny mijały, a materiał nijak nie chciał wejść do głowy. Tylko co chwilę spoglądałem na zegarek, bezproduktywnie wertując strony Facebooka i oglądając filmy na YouTube. Godzina za godziną przybliżała mnie do egzaminu, a ja ni w ząb niczego nie umiałem. Następnego dnia postanowiłem dowiedzieć się, dlaczego sprawiało mi to taką trudność i znalazłem na pozór oczywiste rozwiązania.

 

PO PIERWSZE – REGULARNOŚĆ,

bo regularność pokazuje mózgowi, że informacje są ważne i powinniśmy je zachować. W czasie intensywnego uczenia się tuż przed egzaminem, specjalny gen, który mamy w organizmie, powoduje wyłączenie się białek wspierających zapisywanie informacji. Przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że wszystkich informacji jest zbyt wiele, a nasz mózg nie ma odpowiednich mocy przerobowych, aby poradzić sobie z nimi w tak krótkim czasie. Trzeba mu zatem pokazać, że nasze notatki z wykładów są coś warte, powtarzając je regularnie, małymi porcjami. Nawiasem mówiąc to wiedza, którą chłoniemy, jest niewyobrażalnie duża. Przyjmuje się, że dzisiejszy licealista ma wiedzę na poziomie uczonego w średniowieczu! Aby nie zgubić się w tym nawale danych, systematyczność i właściwe filtrowanie informacji powinno być bezwzględnie stosowane.

 

PO DRUGIE – EFEKTYWNOŚĆ.

Nie możesz być senny, jeśli czegoś się uczysz. Już lepiej zrobić sobie krótką drzemkę, gdy na oczy legnie sen ołowiany. Bo w innym przypadku i tak niczego nie zapamiętasz, co chwilę zasypiając przed książką. Dobrym zatem rozwiązaniem jest pójście spać na jedną fazę REM, czyli spanie przez przynajmniej 1.5 godziny, a później powrót do nauki. Podobnie rzecz ma się z jedzeniem – przejedzenie i niedojedzenie jest złe. Plenus venter non studet libenter, czyli pełny brzuch uczy się niechętnie. Człowiek jest przecież drapieżnikiem – gdy coś zjemy, nasz żołądek wysyła do mózgu informację: „Idź spać, bo chcę trawić” i czujemy się senni. Wyjście jest jedno – w czasie zakuwania należy lodówkę zamknąć na kłódkę, a kluczyk wyrzucić przez okno.

 

PO TRZECIE – SEN,

bo nawet jeśli długo uczyłeś się przed egzaminem, możesz w jego trakcie nic nie pamiętać. Gdy się czegoś uczymy, tworzą się w pamięci krótkotrwałej ślady pamięciowe. Jeżeli rzecz jest istotna, pamięć krótkotrwała w czasie tzw. konsolidacji przekształca się w pamięć długotrwałą. Niestety, ale ten proces trwa kilka godzin i na dodatek dane z pamięci krótkotrwałej zanikają w trakcie przepisywania. Zanim na nowo pojawią się w pamięci długotrwałej, możemy nic nie pamiętać! Odpowiada za to tzw. efekt Kamina, czyli przejściowe obniżenie pamięci. Dlatego są dwa sposoby na zdanie egzaminu: iść
z marszu, póki ślady pamięciowe są jeszcze w pamięci krótkotrwałej, albo pospać 10 godzin, a pamięć w tym czasie nam się odtworzy utrwalona i uporządkowana.

 

PO CZWARTE – KAWA

albo inna substancja legalnie pobudzająca mózg w momencie intensywnego wysiłku umysłowego. Kawa jest dobra, oczywiście jeżeli nie grozi nam nadciśnienie. Jej kofeinowe właściwości pobudzające są znane od I tysiąclecia p.n.e. Pozytywnie działają również inne preparaty, mające kofeinę w składzie: Red Bull, yerba mate, guarana, zielona herbata (ten ostatni oferuje ponadto wiele właściwości zdrowotnych). Należy jednak zachować umiar, bo wszystko ma swoją cenę. I dodatkowo pamiętajmy, że jeżeli używamy jakiejś substancji podczas zdobywania informacji, dobrze jest sięgnąć po nią ponownie w trakcie egzaminu, bo najlepiej przywołujemy sobie ślady pamięciowe, znajdując się w podobnym kontekście. Odnosi się to do sfery psychicznej jak i fizycznej. Ile razy nam się zdarza, że wychodzimy z pokoju i zapominamy, po co wyszliśmy… Dopiero jak powrócimy do poprzedniego kontekstu, pamięć wraca. Podobnie dzieje się w przypadku różnych substancji pobudzających, lepiej z nich ponownie skorzystać na egzaminie.

 

PO PIĄTE – SKOJARZENIA.

Wspomniany pokój możemy sobie wyobrazić i mamy… skojarzenia bazujące na kontekście, o którym mówiłem wcześniej. Układanie sobie w głowie historii i przypisywanie do nich poszczególnych składników do zapamiętania buduje siatkę skojarzeniową, znacząco ułatwiającą zapamiętywanie wielu informacji. Jedną z wykorzystujących ten fakt technik mnemotechnicznych jest tzw. pałac pamięci. Polega on na tym, że kojarzymy informacje, które chcemy zapamiętać, z wyobrażonymi lub rzeczywistymi miejscami, charakteryzującymi się określonym wyglądem, kolorem, naszym emocjonalnym do nich stosunkiem. Później, aby wydobyć potrzebne informacje, wirtualnie przenosimy się do tych miejsc. Bardzo ważną rolę odgrywają emocje, które możemy przypisać zdarzeniom odnoszącym się do wyobrażonych obiektów.

 

SŁOWO NA KONIEC: WARTO ĆWICZYĆ MÓZG!

Umieściłem przegląd kilku technik zwiększających moc naszego mózgu, na pewno nie wyczerpujący różnorodności i objętości tematu. Usprawniajmy nasz mózg nie tylko doraźnie, gdy mamy na karku egzamin z Algebry liniowej, ale również wówczas, gdy sytuacja od nas tego nie wymaga. Sprawi to, że będziemy bardziej efektywni w szkole i ogólnie w życiu. Egzamin jest przykładem bardzo banalnym, jednak jest to znakomity przyczynek do studiowania wiedzy na temat mózgu i wykorzystywania jej przez całe życie, nie tylko na studiach. Aktywna praca umysłowa nasila nam działanie enzymów przeciwdziałających odkładaniu się złych substancji, prowadzących do choroby Alzhaimera. Zdrowy tryb życia hamuje wymieranie neuronów – w młodości kilka procent neuronów mniej nie spowoduje negatywnych efektów, ale już na starość te kilka procent może przesądzić o sprawności umysłowej.

Jesteśmy tak długo młodzi, jak młody jest nasz mózg, dlatego warto zachować regularny wysiłek intelektualny. Widać to bardzo wyraźnie w starszym wieku, gdy plastyczność mózgu jest wysoka u osób, których neurony w trakcie życia nie pozostawały bezczynne, np. zajmowały się uprawianiem sztuki. Warte uwagi są badania konsorcjum powołanego przez DANA, pokazujące, że ci, którzy uprawiają sztukę aktywnie, mają lepsze osiągnięcia umysłowe, a ich mózg pozostaje dłużej bardzo wydajny. Pracujący niezależnie naukowcy z Mayo Clinic w Rochester przeprowadzili czteroletnie badania na grupie 256 osób. Każda z osobna miała ponad 85 lat. Po czterech latach więcej niż u jednej trzeciej pojawiło się łagodne upośledzenie funkcji poznawczych, prowadzące do demencji. Jednak badani, którzy aktywnie uprawiali sztukę, mieli o 73% mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia problemów z myśleniem i pamięcią. Jest to niezbity dowód, że muzyka, taniec i malarstwo prowadzą do zwiększania się poziomu wielu naszych funkcji poznawczych. Badania potwierdzają tezę, że takie zaangażowanie naszego mózgu chroni neurony przed śmiercią. Wniosek jest wobec tego następujący: grajmy na instrumentach i ciągle się uczmy, nawet jeśli egzaminy mamy już dawno za sobą! Ten imperatyw tyczy się osób w każdym wieku, pracujących w różnych branżach. Na bardzo wysoki poziom zdolności intelektualnych dotarł przecież fizyk Einstein, trenujący grę na skrzypcach, wydawałoby się bardzo odległą od ogólnej teorii względności.