Praca przyszłości
by Petros Psyllos

Latem ubiegłego roku udałem się na pewną konferencję na południu Polski. Miałem tam wystąpić w roli prelegenta. W miejscu, gdzie mieścił się mój hotel, panował bardzo specyficzny klimat. Skwar był okropny, a przy tym dokuczał kurz bijący z ulic, zdobionych starą zabudową. Odniosłem wrażenie, że zatrzymał się tam czas. Na końcu ulicy znajdowała się stara kawiarenka, gdzie drobna staruszka o kręconych włosach z uśmiechem witała swoich nielicznych klientów. Wchodzący i wychodzący przedostawali się chyłkiem przez wąskie, drewniane drzwi. Niedaleko lokalu zauważyłem stojących handlarzy, zdejmujących i wkładających do samochodu swój towar, bo zapadł już zmierzch. Wróciłem wtedy do hotelu, by o jedenastej nazajutrz rano pójść do wspomnianej kawiarni. Będąc już w środku, usłyszałem rozmawiającą z kimś staruszkę. Podszedłem na palcach do miejsca, gdzie się składa zamówienia,

i zacząłem nasłuchiwać, bo nie chciałem przeszkadzać w rozmowie, która odbywała się gdzieś na zapleczu. Jak się okazało, staruszka jest samotna - jej mąż umarł, a z żyjącą rodziną nie ma żadnego kontaktu. Jedynym źródłem utrzymania była kawiarnia, drenowana przez błyszczącą nowoczesność za rogiem ulicy, mieszczącą się w nowopowstałym punkcie z kawą pewnej popularnej sieci. Staruszka od dłuższego czasu tonęła w długach, ponieważ liczba klientów znacząco spadła. Wydawało mi się to dziwaczne i niezwykłe, przecież kawiarnia była na prawdę dobra (przetestowałem po konferencji). Jest to klasyczny przykład, w jaki sposób czas zmienia naszą rzeczywistość. Tak zasłuchałem się w rozmowie, że na ściennym zegarze było już po dwunastej. Musiałem wyjść i się śpieszyć, bo miałem za 20 minut wystąpienie o tym, jak… A.I. (tj. Sztuczna Inteligencja) zmieni rynek pracy w najbliższych latach.

Już od początku XVIII w. nowinki technologiczne sprawiały, że różne grupy społeczne traciły pracę. Cechą każdej rewolucji na rynku są duże zmiany. Pierwszą rewolucję przemysłową kojarzymy z wynalazkiem maszyny parowej i wielkoskalową, zmechanizowaną produkcją, co doprowadziło do zamknięcia małych zakładów rzemieślniczych. Druga polegała na elektryfikacji i  wytworzeniu taśmowej produkcji, a tym samym umasowieniu towarów. Kolejne małe firmy przegrywały walkę o klienta i bankrutowały... Trzecia rewolucja zmieniła charakter drugiej, bowiem przy taśmie nie pracowali już ludzie, a nadzorowane przez nich systemy automatyki i elektroniki. Z perspektywy czasu widzimy jednak, że społeczeństwo z gwałtownych przemian korzysta i podnosi się standard życia na całym świecie. Suma szczęścia ludzkości wywołana przez nową technologię jest większa, niż suma wszystkich bied. Na przykład działalność przy taśmie produkcyjnej zniewalała człowieka, co zaprezentował Charlie Chaplin w swoim filmie Factory Work. Dzięki wprowadzeniu automatyki i elektroniki do produkcji, ludzie przestali być jedynie częścią składową maszyn i zajęli się nadzorowaniem elektronicznych systemów sterowania. Zostali wyzwoleni od nudnej powtarzalności.



W ciągu ostatnich kliku miesięcy nagromadziłem stos miesięczników naukowych, opisujących nadejście nowej ery, w której maszyny wyprą nas z wielu zawodów. Nie nadążam z czytaniem wszystkich doniesień, a tym bardziej ze świadomym przetwarzaniem. Wizjonerzy wieszczą gwałtowny koniec dla wielu zawodów, mówiąc, że aż 47% z nich jest zagrożonych. Oto bowiem – według wizjonerów -  ma nadejść czwarta rewolucja przemysłowa, zwiększająca autonomię maszyn i wcielająca do kupy złomu namiastkę szekspirowskiego „kruchego domu duszy”. Powszechna robotyzacja, Internet Rzeczy i sztuczna inteligencja przełożą szeroko rozumiane kompetencje ludzkie na maszyny, a pracodawcy będą woleli tańsze, wydajniejsze i bardziej precyzyjne roboty. Bill Gates zwrócił na to uwagę i zaproponował opodatkowanie robotyzacji pracy. Coraz częściej mówi się też o bezwarunkowym dochodzie podstawowym, który byłby zapewniony każdemu obywatelowi, bez względu na to, czy pracuje czy też nie.

Przeciwnicy argumentują nadejście nie rewolucji, a ewolucji. Według tych drugich technologia, a co za tym idzie różne roboty i sztuczna inteligencja, będą pracowały dla nas, a nie przeciwko nam. Komu zatem lepiej wierzyć? Jeżeli jesteś osobą pracującą, zapewne podobnie jak ja zastanawiałeś się, czy Twoje miejsce pracy nie jest zagrożone. Ogólne analizy z ostatnich 30 lat pokazują, że technologia tak na prawdę nie niszczyła miejsc pracy, tylko powiększała ich liczbę. Powstawały nowe zawody przy równoległym wzroście poziomu pensji. Dobrym przykładem jest Bawaria, która jest jedną z części świata o najwyższym współczynniku robotyzacji. Bezrobocie w tym kraju związkowym wynosi tylko 2,6%.

Uważam, że najbardziej zagrożone są zawody rutynowe, niewymagające abstrakcyjnego myślenia. Znalazłem ciekawe opracowanie: w 2013 r. Carl Benedikt Frey i Michael A. Osborne opublikowali badania, które przewidują, jakie miejsca pracy zostaną wyparte przez technologie w kilku następnych dekadach. Pracownicy średniego personelu, tacy jak sprzedawcy, księgowi i telemarketerzy, zostaną zastąpieni w ciągu kilku najbliższych lat. Nawet już dzisiaj nastąpiły znaczne zmiany w pracy agencji marketingowych – coraz rzadziej w reklamę angażują się ludzie, a ich funkcje przejmują specjalnie wyszkolone boty (pisałem o tym ostatnio). Badania pokazują, że
w najbezpieczniejszej sytuacji są lekarze, naukowcy, przedsiębiorcy, pisarze i artyści, czyli ludzie, których praca polega na interakcji z innymi ludźmi. Podobnie rzecz ma się z zawodami wysoce nieprzewidywalnymi, czyli hydraulikami, elektrykami oraz mechanikami samochodowymi. Tak będzie przynajmniej w najbliższym czasie, bo również zadania „typowo ludzkie”, niebazujące na prostych wzorcach, są powoli realizowane przez komputery.

Moim zdaniem głównym grzechem twórców przywołanych badań jest błędne patrzenie na przyszłość, mianowicie poprzez lupę teraźniejszości. Nie da się wystarczająco dokładnie przewidzieć przyszłości, a to, co wydawało się kiedyś niemożliwe, jest obecnie chlebem powszednim! W 2013 roku autorzy badań mogli się nie spodziewać, że powstaną rozwiązania, pozwalające na opracowanie robotów, które będą przejmowały kompetencje lekarzy. Nie było wtedy odpowiedniej technologii. Od kilku lat na całym świecie używa się robotów chirurgicznych i nic nie wskazuje na to, że tendencja będzie odwrotna – nie da się na nowo „zakryć odkrycia”. Niedługo mocno się zdziwimy, gdy powstaną kabiny operacyjnie takie jak w filmie Prometheus. Mamy bardzo zaawansowane metody sztucznej inteligencji, które niesamowicie mocno rozwinęły się w ostatnich kilku latach. Duży postęp nastąpił w systemach opartych na głębokim uczeniu (Deep Learning) – dzięki nim jeżdżą autonomiczne samochody, a programy malują obrazy i komponują piosenki, co zaprzecza w pewnym sensie tezie, że tylko ludzie są zdolni do kreatywnej pracy. Sam prowadziłem eksperymenty z tzw. sztuką generatywną, czyli komputerową twórczością. Moja sztuczna inteligencja potrafi generować psychodeliczne kompozycje graficzne, pisać proste piosenki i sztuki teatralne, co można zobaczyć poniżej :). Gdy pokazałem efekt działania takich algorytmów mojej babci, nie mogła uwierzyć, że do tak wysokiego poziomu może zbliżyć się sztuczna inteligencja.



Fragment sztuki teatralnej napisanej przez sztuczną inteligencję:

/ Wchodzi Adam. /

ADAM
Precz! A idżże sobie!

KAJUSZ
Dziecię, twoje córki ochroniłem przed śmiercią! Na honor, pan musi mi wierzyć, panie doktorze!

KRZYSZTOF
Ha, widzisz, signor, a chwilę wcześniej dał on przejrzeć Mojemu Benedyktowi, a ten, wasza mość, uczciwe życzenia przesłał.

/ Szczypie go. /

Teraz ciężko z tobą, Ty, który się tak zna. Nie ma czasu, w którym nie jesteś nieumiejętny w ocenianiu
Ha! Adamie! Panie!

ADAM
Bo nie po to się żyje.

MARTYNA
Temu wszystkiemu zawdzięczam życie. Niby ryczał Telemachos dokoła miasta, a wszyscy już mówili: skończysz się, droga Martyno.

KRZYSZTOF
Najwaleczniejszy Adamie....

MARTYNA
Nie są to uczciwe myśli. Moja wina, że chciałam wyjść za ciebie, panie. Tak to jest być dzieckiem gorzkiej potrawy. Czeka cię ciężka przyszłość — nie znam innego wytłumaczenia — a choć król boleść mą widział, nie ma w twojej głowie miłosnych myśli! Niech głos czczy zbliża się spod rąk domu, a nawet i wychodzi ze mną. Zbliża się i zbliża z dzbankiem za zdrowie. Bodaj śmierci gniewem byłam od napaści ostatniej. Żegnam z honorem!

/wchodzi/.

Aby za ciebie. Wiem, kochany Adamie! Moi oskarżyciele niechaj myślą, że nie żyję. Będzie nam może lepiej? Szał cię miewa?



Efekt nie jest jeszcze doskonały - ludzie nadal są lepsi w kreatywnym myśleniu, ale nikt nie zagwarantuje, że taki stan rzeczy utrzyma się przez najbliższe 30 lat! Uważam, że jeżeli pracujesz w branży kreatywnej, możesz spać spokojnie przez najbliższe 10 lat. Nie potrafię niestety wywróżyć, co będzie dalej i dokąd doprowadzi nas nauka…

Obserwując ogrom dziejących się zmian, dochodzę do wniosku, że czwarta rewolucja przemysłowa będzie zupełnie inną bajką w porównaniu do pierwszej, drugiej i trzeciej. Tempo postępu naukowo - technicznego charakteryzuje się szczególną gwałtownością, a zakres poszerza się. Światowa myśl naukowa mocno oddala się od naszego codziennego doświadczenia i coraz mniejsza grupa specjalistów może zrozumieć dziejące się zmiany. Dzisiejsza automatyzacja siłą rzeczy obejmie wszystkich, bez względu na to, czy ktoś jest pracownikiem fizycznym, czy umysłowym. Nie wiadomo, o ile zmniejszy się liczba zawodów, w których ludzie będą niezbędni. Może powstaną nowe zawody, dzisiaj nieznane? Na pewno zmieni się zakres obowiązków. Za kilkadziesiąt lat może się okazać, że pojęcie prawnika będzie zasadniczo różne.

Nie ukrywam, że w dzisiejszych czasach długoterminowe planowanie kariery jest niemożliwe. Nawet jeżeli chciałbyś zostać duchownym, wystawiasz się na ryzyko zastąpienia przez maszyny. Duchowieństwo ma prawie 1% prawdopodobieństwo automatyzacji i już istnieją aplikacje oferujące opcje do śledzenia grzechów ;). Jak wobec tego przygotować się na nadchodzące zmiany? Będziemy musieli być tak elastyczni, jak jest to możliwe. Powinniśmy nieustannie inwestować we własne umiejętności, wyuczony zawód może nie wystarczyć do końca życia. Jeżeli miałbym coś doradzać na ten moment – warto zająć się programowaniem, bo nawet jeśli ten proces będzie kiedyś zautomatyzowany, to nie stanie się to w najbliższych latach i nadal będziemy potrzebowali programistów tworzących zaawansowane systemy informatyczne. A umiejętność logicznego myślenia może przydać się np. podczas tworzenia osobowości humanoidalnych robotów, opiekujących się osobami starszymi. Uważam też, że skupić się warto na dziedzinach związanych z przemysłem czasu wolnego, czyli grami, turystyką oraz hotelarstwem.

Zastanawiam się nieustannie, czy to jest aż tak wymarzona przyszłość… Może z powodu inteligentnych maszyn zastępujących człowieka nastąpi kres rozwoju, a postępujący wzrost automatyzacji doprowadzi do nadmiaru dóbr? Tylko co wtedy będą robić ludzie? Przerzucą się pewnie na myślenie i powstanie gromada inżynierów, muzyków lub filozofów. Tylko co począć, gdy i za filozofowanie wezmą się maszyny? Nuda, nuda, i jeszcze raz nuda nas czeka drodzy czytelnicy… Na szczęście jest to daleka przyszłość (mam taką nadzieję).

Niech moc innowacji będzie z Wami!