Sztuczna głupota a może święty graal w biznesie? Krótko o sztucznej inteligencji.
by Petros Psyllos


„To, co się wyłoniło z mroków jaskiniowych, z głębin tysiącleci, my pragniemy w jednym krótkim zwarciu przekazać maszynom, ażeby z nich wykrzesać rozum. Ponieważ jednak w końcu Prometeuszowi udało się, co zamierzył, ośmielę się przyznać, że jestem z obozu tych, którzy wierzą, że inteligencję jako zdolne do rozwoju ziarno uda się nam w końcu i w maszynach zasadzić. Zdaje mi się bowiem, że nie wierzyć i w taką możliwość jest łatwiej, a właściwością ludzką chwalebną raczej jest poszukiwanie trudności, które po żmudnych klęskach umiemy wreszcie zwyciężyć.” S. Lem, Bomba Megabitowa

 

Podobno kończy się era człowieka. Homo sapiens zniknie, a na jego miejsce ma wkrótce wkroczyć Robo electronicus z silną sztuczną inteligencją na pokładzie, czyli umysłem przynajmniej tak sprawnym, jak nasz. To, co mogliśmy zobaczyć do tej pory wyłącznie w filmach, 

stanie się wówczas rzeczywistością. Pomijając fakt, że tego typu marzenia nieustannie pojawiają się od momentu powstania sztucznej inteligencji, czyli od połowy XX wieku, coraz częściej roboty i systemy oparte o A.I. (ang. Artificial Intelligence) wdzierają się do naszego życia i są dla nas konkurencją. Jeśli w przyszłości natchniemy martwą materię inteligencją i zbudujemy sztuczne mózgi potężniejsze od naszych, to nowa forma inteligencji zyska ogromną siłę. Będziemy zdani na jej łaskę, jak obecnie zdane są na naszą goryle. Nie mówię, że jesteśmy oto dzień przed wielką rewolucją ani też że zaliczymy spektakularną porażkę. Nie potrafię nawet z przybliżeniem powiedzieć, kiedy to nastąpi oraz czy tak powstały sztuczny rozum będzie dla nas w ogóle zrozumiały. Skąd mamy wiedzieć, że nasz twór nie jest dziwnie działającym algorytmem (paradoks chińskiego pokoju), a nie sztucznym umysłem z prawdziwego zdarzenia, podobnym funkcjonalnie do naszego? Czy maszyna może myśleć, czy też będzie wykazywała brak rzeczywistego rozumienia, stwarzając pozory dzięki doskonałej zewnętrznie, a w gruncie prostej manipulacji symbolami? Tego nie wiem. Jedno jest pewne – dźwięk preludium zapowiadającego rewolucję roznosi się po całej Ziemi!

 

NASZ BASTION JUŻ SIĘ ZAPADŁ


Pierwszy z brzegu przykład jest na poligonie wojskowym. Na początku 2015 roku firma Boston Dynamics na zlecenie amerykańskiej agencji wojskowej DARPA zaprojektowała robota humanoidalnego o imieniu Atlas. Maszyna doskonale radzi sobie w terenie, nawet momentami lepiej od człowieka! Problem w tym, że mnoży się liczba dziedzin, w których takie „Atlasy” nas wypierają.  Sztuczna inteligencja już nie tylko wygrywa z człowiekiem w warcaby, szachy lub też grę Go, ale potrafi komponować piosenki, pisać scenariusze filmowe, artykuły prasowe, malować obrazy, prowadzić samochody, wykonywać prace polowe, wygrywać w teleturnieju „Jeopardy” i analizować ogromne zbiory danych medycznych. W ten sposób na wieki zapadł się duży bastion, gdzie królował człowiek. Uważam, że jest to dowód na zbliżający się triumf sztucznej inteligencji nad naszą i ogromne zmiany na rynku! Na szczęście scenariusz rodem z Terminatora i superinteligencja Skynet jest nadal pieśnią przyszłości. Wizja Boga w maszynie, czyli inteligentnego komputera GOD z powieści Lema może kiedyś się urzeczywistni, w końcu żadne nauki ścisłe nie zabraniają nam skonstruowania myślącej maszyny. Dzisiejsze systemy są jednak dalekie od pomysłów z filmów i powieści s-f. Nie oznacza to jednak, że aktualnie dziedzina sztucznej inteligencji nie jest interesująca, np. w perspektywie prowadzenia biznesu. Rynek sztucznej inteligencji wzrośnie z 420 mln w 2014 do 5,05 mld w 2020 roku. Obecnie prawie każdy startup z dziedziny IT wykorzystuje sztuczną inteligencję i jest to trend rosnący. Sam na co dzień stosuję z powodzeniem metody A.I. w swoich projektach i mogę potwierdzić ich przydatność! Przyjrzyjmy się kilku ciekawszym zastosowaniom sztucznej inteligencji.

REKLAMA DŹWIGNIĄ HANDLU


Internet przeniknął całą naszą rzeczywistość, zacierając granicę między światem realnym a wirtualnym. Za pośrednictwem Internetu szukamy informacji, oglądamy filmy, kupujemy towary, kontaktujemy się z rodziną i przyjaciółmi. Zostawiamy przy okazji wiele tzw. śladów cyfrowych. Amerykańscy naukowcy ocenili, że w 2012 roku przeciętny użytkownik Internetu zostawiał w przestrzeni wirtualnej średnio 500MB danych. Aby pokazać, jak duża była to liczba, posłużmy się analogią. Gdyby wszystkie dane z jednego dnia 2012 roku wydrukować na kartkach A4 i ułożyć kartki w stos, ten połączyłby Warszawę ze Słońcem – i to cztery razy!  W 2020 roku przeciętny człowiek będzie produkował 62GB danych, czyli ponad 120 razy więcej. Korporacjom bardzo zależy, aby uzyskać dostęp do tych informacji. Można zapytać, po co komu te dane?
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi zawsze o pieniądze. Analizując cyfrowe ślady, można określić profil każdej osoby. We wszystkim pomaga oczywiście sztuczna inteligencja,  bo człowiek nigdy by nie przetworzył takiej ilości informacji, do tego wielopoziomowych. Wystarczy 120 lajków na Facebooku, aby specjalny algorytm miał o nas wiedze większą, niż nasza żona lub mąż. Później A.I. może to wykorzystać, docierając z różnymi produktami lub usługami do konkretnych użytkowników, napędzając tym samym sprzedaż. Zauważyli to marketingowcy – ostatnie badania pokazały, że reklama wyraźnie przenosi się do Internetu. Ile razy na Facebooku lub innych stronach internetowych zawalały nas reklamy rzeczy, które szukaliśmy kiedyś w Google? Mnie zdarza się to codziennie, nawet zauważyłem, że wystarczy w pobliżu telefonu prowadzić rozmowę na temat farby akrylowej, ażeby później zobaczyć dziesiątki skrojonych pode mnie reklam. Nie wiem, jak jest w rzeczywistości, ale Facebook rzekomo nasłuchuje co się dzieje w otoczeniu, nawet jak pozostaje włączony w tle. Następnie sztuczna inteligencja rozpoznaje mowę i wyodrębnia słowa kluczowe, wykorzystując je w działaniach reklamowych.
Wróćmy jednak do twardych faktów. Dzięki profilowaniu użytkowników, wiadomości e-mail generują do 58% przychodu w firmach.  Sprawia to, że reklama jest efektywniejsza. Każdy zabiega o taką reklamę, bo przesądza ona o sukcesie przedsiębiorstwa na rynku, a przedsiębiorcy, którzy prześpią ten moment, mogą obudzić się z ręką w nocniku. Digital marketing coraz częściej wykorzystuje techniki Big data i warto się do tego przyzwyczaić.

PANIE, BALERON RZUCAJĄ!


Statystyki pokazują, że coraz rzadziej chodzimy do tradycyjnych sklepów. Robot kolejkowy Ewa 1 z serialu Alternatywy 4 nie miałby co robić . Zamiast tego, korzystamy z wirtualnych marketów, które są w stanie określić naszą płeć, zainteresowania i inne parametry, zwiększając tym samym szanse, że trafimy na właściwy produkt. Za analizę odpowiada oczywiście sztuczna inteligencja. Działa to na zasadzie Spotify, które dobiera nowe piosenki na podstawie wcześniej słuchanych. Sklep może również stworzyć strategię sprzedaży na kilka miesięcy w przód i znaleźć słabe punkty ścieżki sprzedaży, aby zminimalizować ryzyko, że klient porzuci proces zakupu. Sztuczna inteligencja może też nas zwolnić z potrzeby bezpośredniego kontaktu klienta ze sprzedawcą – od tego są boty, które pomogą nam poruszać się po sklepie i przekonają do zakupu towaru, niczym człowiek. Algorytmy nami sterują i coraz odważniej wkraczają w nasze życie – a to dopiero początek.

SZTUCZNA INTELIGENCJA I RYNEK PRACY


Dla olbrzymiej większości zadań, jakie wykonują ludzie, inteligencja nie jest potrzebna. Po co zatrudniać człowieka, jak to samo może zrobić specjalnie napisany program, który nie wymaga wypoczynku i snu do właściwego funkcjonowania? Taksówkarze, listonosze, piloci statków i samolotów niedługo nie będą potrzebni. Boeing oświadczył, że do 2019 roku przetestuje technologię opartą na A.I., całkowicie zastępującą pilota.
Często się pytacie, na czym należy się skupić - przecież ogromne zmiany na rynku są nieuniknione. Wyjaśniłem to we wpisie dotyczącym kreatywności – była mowa o alternatywnych źródłach energii, trosce o środowisko, żywności ekologicznej, zdrowiu, aktywności fizycznej oraz starzeniu się populacji. We wszystkich tych obszarach coraz większą rolę odgrywa A.I. i w tym kontekście tą dziedziną warto się zająć. Powstają np. asystenci opiekujący się osobami starszymi. Na świecie mamy coraz większą liczbę osób starszych oraz niepełnosprawnych, a społeczeństwo nie zapewni wszystkim personelu medycznego. W tym mogą pomóc roboty, sterowane przez sztuczną inteligencję. Nadchodzi również era przemysłu czasu wolnego, co można wziąć pod uwagę przy tworzeniu własnego startupa .
„Czy mogę zacząć tutaj?” – zapytał robot Simon. Ktoś mógłby zadać pytanie, kto to w zasadzie jest? Simon ma dwie ręce, osiem palców i tranzystory zamiast biologicznego mózgu. Robot uczy się pod okiem Andrei Thomaz wkładać czerwone klocki do kubeczków. Thomaz chciałaby, żeby każdy mógł sobie kupić takiego robota w sklepie i w banalny sposób nauczyć go różnych sztuczek. Być może w przyszłości będzie mógł posprzątać nam dom albo pójść po zakupy. Zastanawiam się, czy tak szybki rozwój komputerów nie doprowadzi ostatecznie do scenariusza rodem z Terminatora. Wyobrażam sobie elektroniczne małpy o inteligencji ogórka, które w niedalekiej przyszłości bez żadnych skrupułów będą zabijać ludzi. Prawa robotyki pisarza Asimova zostaną chyba wtedy tylko na papierze…

SZANSA, CZY ZAGROŻENIE?

Zanim to jednak nastąpi, zejdźmy na ziemię i przyjrzyjmy się najbliższym wiosnom. Według naukowców, do roku 2025 35% profesji wykonywanych przez człowieka zniknie, bo przejmą je roboty. Nic dziwnego, że Accenture – czyli ogromne przedsiębiorstwo zajmujące się m.in. konsultingiem twierdzi, że do roku 2030 roboty przyniosą 14 tryliardów dolarów zysków – i to tylko w Wielkiej Brytanii!  Zostaniemy usunięci w pierwszej kolejności z tych zawodów, w których nie ma zbyt wiele miejsca na kreatywne myślenie. Później ten horyzont może się poszerzyć wraz z nowymi elektronowymi mózgami… Pojawią się z pewnością nowe zawody – przed nastaniem ery komputerów nikt nie myślał o pisaniu gier komputerowych, a to właśnie ta dziedzina rozwija się dzisiaj bardzo szybko i czerpie pełnymi garściami z osiągnięć sztucznej inteligencji. Mam nadzieję,  że powstanie przynajmniej ludzki zawód o nazwie „Kreator osobowości robota” i nikt nie dopuści do zezwierzęcenia kupy metalu i tranzystorów.  A co będzie później?  Tego nie wiem. Każda technologia niesie za sobą wiele korzyści i zarazem bied. Systemy eksperckie, rozwój nauk kognitywnych, transplantologia, matematyka, rynek zaawansowanych zabawek elektronicznych i gier z pewnością na rewolucji skorzystają. Ale czy my, jako społeczeństwo również?  Zdecydowanie nie spekulowałbym na temat przyszłości, bo już od samego myślenia przechodzi po moich plecach zimny dreszcz.